Od kilku lat, zwłaszcza od początku wojny w Ukrainie eksperci alarmują o rosnącej liczbie cyberataków, a Polska znajduje się wśród głównych celów. Jako państwo wschodniej flanki NATO i bliski partner Ukrainy musimy wyciągać z tego wnioski – minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ogłosił, że cyberbezpieczeństwo będzie jednym z priorytetów polskiej prezydencji w UE. Ale czy podobnie myśli polski biznes? Zdaniem specjalistów, wciąż nie. Wiele firm zaniedbuje ochronę, a pracownicy lekceważą podstawowe zasady bezpieczeństwa. W czasach, kiedy cyberprzestępczość jest co najmniej tak powszechna, jak drobne kradzieże w latach 90. musimy zacząć traktować cyberzagrożenia poważnie.
Rozwój zaawansowanych modeli AI, takich jak Claude Mythos, sprawił, że cyberbezpieczeństwo weszło w fazę, w której luki w oprogramowaniu mogą zostać zidentyfikowane i wykorzystane przez przestępców w zaledwie kilka godzin. Skalę tej presji dobrze oddaje fakt, że globalnie odnotowuje się ponad 20 000 prób skanowania sieci w poszukiwaniu podatności na sekundę, co przekłada się na około 1,75 miliarda dziennie i 640 miliardów rocznie. Choć tempo narzucane przez cyberprzestępców jest bezwzględne, przedsiębiorstwa nie pozostają bezbronne – pod warunkiem, że są w stanie reagować równie szybko. W tym kontekście przewagę zyskują firmy, które łączą żelazne zasady higieny cyfrowej z architekturą bezpieczeństwa zdolną do działania w czasie rzeczywistym.
Cyberatak, cyberzagrożenia, cyberbezpieczeństwo – te pojęcia już na stałe wrosły w dyskurs publiczny, nie tylko ten branżowy, ale o bezpieczeństwie w życiu codziennym w ogóle. Zanurzeni w mediach cyfrowych jesteśmy narażeni na cyberzagrożenia, dlatego też w wielu krajach czyni się starania, aby podnieść świadomość tych zagrożeń, inwestując również w odpowiednią ochronę, zarówno w sektorze publicznym, jak prywatnym.
Sektor cyberbezpieczeństwa w Stanach Zjednoczonych znalazł się w okresie cięć budżetowych i redukcji zatrudnienia. Europa, dotychczas opierająca swoją obronność o kompetencje i zasoby głównie amerykańskich instytucji, zamierza postawić mocniej na lokalne rozwiązania.
Kamera w smartfonie to narzędzie, które mamy zawsze pod ręką – i to właśnie czyni je atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców. Złośliwe oprogramowanie typu spyware może nie tylko przejąć podgląd z obiektywu, lecz także „zlustrować” ekran telefonu. Efekt? Osoba atakująca widzi niemal wszystko, co robisz na urządzeniu. Na szczęście istnieją sygnały ostrzegawcze, które pozwalają rozpoznać problem, oraz proste kroki, dzięki którym można zadbać o bezpieczeństwo.
Według prognoz do 2023 roku na globalny rynek trafi 98 mln kamer sieciowych i 29 mln systemów telewizji przemysłowej CCTV . Rośnie popyt na rozwiązania z zakresu monitoringu, a ich funkcje rozwijają się wraz z potrzebą zapewniania bezpieczeństwa osób i mienia.